Roger Fenton i jego aparat na kółkach

Idziesz ulicą. Widzisz coś ciekawego. Wyjmujesz telefon i robisz zdjęcie. Dodajesz na Facebooku. Od momentu powstania fotografii do momentu publikacji mijają 2-3 minuty. Jeżeli doliczyć wszystkie kombinacje z hipsterskimi filtrami będzie może 4-5. Nie zawsze było tak wygodnie.

Jest rok 1855. Brytyjski fotograf Roger Fenton wyrusza na front wojny krymskiej (1853-56), aby uwiecznić działania angielskiej armii. Gdy po czterech miesiącach wróci do kraju, będzie bohaterem. Wiele lat później historycy uznają go za pierwszego fotografa wojennego.

Roger Fenton sfotografował swojego asystenta Marcusa Sparlinka.
Fotografia Rogera Fentona. Na zdjęciu jego asystent Marcus Sparlink. źródło

Podróżuje takim wozem. To jego „przenośny aparat fotograficzny”. Oczywiście to małe uproszczenie – na wozie mieściła się ciemnia i laboratorium. Ale były one niezbędne, gdy Fenton chciał trochę „pofocić w plenerze”. Na wozie wykonywał robotę, która dzisiaj dzieje się wewnątrz aparatu fotograficznego – zamiana naświetlonego kadru w negatyw.

Zdjęcie Fentona – choć proste – można zaliczyć do jednego z najważniejszych w historii. Interesują Cię wybitne zdjęcia? Zajrzyj do mojego wpisu: skąd się biorą wybitne zdjęcia?

Fenton fotografował w technice mokrego kolodionu, która wymagała sporo zamieszania. Przygotowanie szklanej płyty, oblanie jej mokrym kolodionem i uczulenie go na światło. Następnie naświetlano zdjęcie. To co teraz trwa ułamki sekund, wtedy zajmowało od 3 do 20 sekund! Po wszystkim taki negatyw trzeba było natychmiast utrwalić aby później wykonać z niego odbitki. Metoda mokrego kolodionu była jedną z najpopularniejszych w XIX wieku.

Dlatego brytyjczyk podróżował po Krymie takim wozem. Na zdjęciu widać jego asystenta – Marcusa Sparlinga. Pojazd wcześniej należał do handlarza winem. Został przystosowany do potrzeb fotografa i wyposażony w niezbędne substancje przez Koroną Brytyjską, która była zleceniodawcą Fentona. Zdjęcie pokazano dopiero po powrocie brytyjczyka do kraju.

Fotografia wymagała nie tylko umiejętności obsługi aparatu, umiejętności kadrowania, ale również pewnej wiedzy chemicznej, cierpliwości i uwagi. Proces produkcji fotografii trwał bardzo długo. Fenton wykonał około 360 negatywówźródło przez cztery miesiące pobytu na Krymie. Podejrzewam, że poza tym, mógł nie mieć czasu żeby się po głowie podrapać.

Wyobrażacie sobie bujać się taką bryczką po mieście, albo chociaż nosić ze sobą plecak z chemikaliami, chcąc porobić zdjęć na spacerze? O ile głupich selfie ten świat byłby uboższy dzięki temu?

Kto napisał artykuł?

Tomek Kaczmarek

Opiekun merytoryczny Studenckiej Agencji Fotograficznej. Na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza prowadzę kursy związane z produkcją audiowizualną dla studentów dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Na Wydziale zaraziłem się pasją do fotografii oraz filmowania i tutaj kontynuują ją po studiach. Zawodowo zajmuję się marketingiem internetowym – założyłem agencję marketingową eCommerce Team.