Odyseja – Opowieść o Białorusi

Projekt powstał w 2020 r., po wyborach prezydenckich w Białorusi (9 sierpnia 2020 r.). Jest to historia złożona z indywidualnych losów ludzi przekonanych, że wolność, sprawiedliwość i prawda nie są pustymi, pełnymi patosu słowami. Ludzi, którzy spokojnie wyszli na ulicę w absolutnej pewności, że są bezpieczni w swoim ojczystym kraju. I jest to historia z otwartym zakończeniem. 

Białorusin, 20 lat. Wysportowany, młody chłopak.

Został zatrzymany przez OMON¹ na ulicy 12 sierpnia 2020 r., po południu. Po zatrzymaniu był torturowany przez 6 godzin: żądano, żeby przyznał się do tego, czego nie zrobił. Został oskarżony o udział w zamieszkach. Białorusin przy pierwszej okazji wyjechał z kraju. Na Białorusi zostawił rodzinę i przyjaciół.

— Gdzie jest moje miejsce? Nigdzie. W Polsce jestem imigrantem, a na 

Białorusi byłem w domu.

¹OMON – na Białorusi specjalny oddział policji do rozwiązywania problemów bezpieczeństwa, w tym podczas masowych akcji i wydarzeń.

Białorusin, 30 lat.

Wieczorem 9 sierpnia 2020 r. wyszedł na protest i został zatrzymany. Nie stawiał oporu podczas zatrzymania. Został wraz z przyjaciółmi otoczony przez funkcjonariuszy, jeden z policjantów strzelił z bliska w jego nogę z broni na kule gumowe. Kula całkowicie wbiła się w jego stopę, rozbijając kości. Został zmuszony do opuszczenia kraju, ponieważ został oskarżony o udział w masowych zamieszkach. Na Białorusi zostawił rodzinę i przyjaciół. 

— Jeśli twój głos w wyborach o niczym nie decyduje i się z tym zgadzasz, to co dalej? W końcu twój głos jest podstawą, na której wszystko jest zbudowane.

 

Białorusin, 21 lat.

Został zatrzymany 10 sierpnia 2020 r. w drodze do urzędu miasta. Kilka dni spędził w więzieniu gdzie ze względu na nieformalny wygląd traktowano go inaczej niż innych. Był częściej bity, a także zmuszono go do udzielenia wywiadu dla białoruskiej telewizji państwowej, podczas którego kazano mu powiedzieć, że wychodził na protesty pijany. Za to miał otrzymać nagrodę w wysokości 20 dolarów. Po wyjściu z więzienia złożył wniosek do policji o przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy. W rezultacie sam został oskarżony o udział w zamieszkach. 

— Jestem za wolnością. Ważne było dla mnie wsparcie ludzi, którzy również walczą o wolność.

Białorusin, 38 lat.

Wieczorem 10 sierpnia 2020 r. chciał wziąć udział w pokojowym proteście. Kiedy zbliżał się do placu, na którym gromadzili się ludzie, uderzył w niego granat hukowo-błyskowy. Miesiąc spędził w szpitalu na Białorusi, potem przez około miesiąc był leczony w Polsce. Na szczęście narządy wewnętrzne nie ucierpiały, ale problemy ze słuchem nie zostały jeszcze w pełni rozwiązane. W październiku 2020 r. powrócił na Białoruś, ale już w grudniu został zmuszony do opuszczenia kraju.

— Wychodziłem z myślą o mojej przyszłości i moich dzieci.

 

Białorusinka, 19 lat. 

Była niezależną obserwatorką w lokalu wyborczym. Wychodziła na marsze i protesty, założyła także czat poświęcony protestom w mediach społecznościowych. Relacjonowała to, co działo się na jej osiedlu. Jesienią 2020 roku w czasie jednego z marszów została zatrzymana. W trakcie zatrzymania, pchnięta przez jednego z policjantów, upadła i uderzyła głową o asfalt. W wyniku upadku doznała wstrząsu mózgu i złamania kości czaszki. Miesiąc później została zmuszona do opuszczenia kraju, ponieważ wszczęto przeciwko niej postępowanie karne za organizowanie masowych zamieszek. Na Białorusi zostawiła rodzinę i przyjaciół. 

— Walczyłam o wolność, chciałam pokazać, że nas, tych, którzy chcą zmian, jest dużo.

 

Białorusin, 41 lat. 

Wieczorem 10 sierpnia 2020 r., wracał do domu swoim autem. Na jednym ze skrzyżowań zobaczył kolumnę policyjnych samochodów. Wyjął telefon i zaczął filmować. Po chwili w pościg za nim ruszył nieoznaczony samochód OMON-u. Pojazd, w którym byli pracownicy OMON-u zepchnął samochód Białorusina na pobocze. Auto uderzyło w betonowy blok a mężczyznę wyciągnięto z samochodu i pobito do nieprzytomności. Obudził się w szpitalu. Kości jego lewej dłoni lekarze musieli składać kawałek po kawałku, wkładając metalowe druty i pręty. Nie było czasu na leczenie i regenerację, ponieważ mężczyzna został zmuszony do opuszczenia kraju. Na Białorusi wszczęto przeciwko niemu postępowanie karne za organizowanie masowych zamieszek. Na Białorusi zostawił rodzinę, żonę i dwuletniego syna. 

— Nawet po tym pobiciu byłem pewien i wierzyłem, że sprawiedliwość

zwycięży bo nie zrobiłem nic nielegalnego.

 

Kto napisał artykuł?

Aleksander Fedarovicz