Fotografia pretekstem do spotkania – recenzja książki Agnieszki Pajączkowskiej „Wędrowny Zakład Fotograficzny”

Raz na jakiś czas trafi się taka książka, która po przeczytaniu zapada w pamięć i ciężko się jej pozbyć z głowy oraz taka, która dostarcza wielu tematów do rozmyślań. Osobiście taki rodzaj książek lubię najbardziej. Jedną z takich pozycji, po którą sięgnęłam niedawno jest Wędrowny Zakład Fotograficzny Agnieszki Pajączkowskiej, dlatego zdecydowałam się podzielić moimi wrażeniami. 

Na początek cytat[1], który wyjaśnia co było jedną z inspiracji autorki przy rozpoczęciu pracy nad projektem: 

Interesuje mnie proces robienia zdjęć i to, co się dzieje w sytuacji, kiedy spotykają się dwie osoby, z których jedna fotografuje, a druga jest fotografowana. Zdjęcie ciekawi mnie jako przedmiot – to, co się z nim robi, jakie nadaje znaczenia i po co się go przechowuje (…) Fotografia jest dla mnie ważna, jako sposób interpretowania i dzielenia się doświadczeniem podróży (…) zauważania i interpretowania własnego spojrzenia na to, co wydarza się po drodze.

[1] Maciej Frąckowiak, „Kruche medium. Rozmowy o fotografii”, wyd. Pix.house, 2017

Autorka przy swoim vanie.

Ideą Wędrownego Zakładu Fotograficznego jest wymiana – oferta zdjęcia portretowego za opowieść lub coś do jedzenia. W ten sposób Agnieszka Pajączkowska pakując do swojego żółtego volkswagena T3 aparat fotograficzny i drukarkę zaczęła swoją podróż w 2012 roku przemierzając wschodnią i północną granicę Polski oraz Dolny Śląsk.
W jej działaniu można znaleźć podobieństwo do tradycji fotografów wędrownych, których profesja była popularna w XIX i na początku XX wieku, szczególnie podczas odpustów i innych uroczystości.

Autorka podkreśla, że fotografia „nie jest celem, tylko pretekstem do spotkania”. Staje się czymś co powoduje rozmowy, okazje do zwierzeń, czasem bardzo osobistych.
O wyborze fotografii jako narzędziu zdecydowało to, że doświadczenie posiadania fotografii i bycia fotografowanym – nawet kilka razy w życiu – czyni ją czymś uniwersalnym, praktycznie wszyscy to znamy. Choć nie zawsze autorka spotykała się entuzjazmem, żeby wykonać zdjęcie, czasem przeszkodą stawał się brak zaufania czy obawy, że wizerunek zostanie gdzieś wykorzystany.

© Agnieszka Pajączkowska

Pajączkowska dawała całkowitą swobodę osobom, które fotografowała, chciała by byli zadowoleni, by to zdjęcie było „ich”. Oprócz tego portretowanie bohaterów
w ich naturalnym otoczeniu dawało im poczucie bezpieczeństwa. W ten sposób Pajączkowska zbierała drobne opowieści, przypominające zdjęcia odnoszące się do określonego tematu – o życiu rodzinnym, o pracy na wsi, o zdrowiu, o czasach historycznych czy bardziej współczesnych. Poruszone zostają także kwestie realiów życia na przygranicznej wsi, gdzie zdarza się, że nie ma sklepu ani komunikacji. Oprócz tego przez całą książkę przewija się wątek przesiedleń (m.in. w ramach akcji „Wisła” – stąd Dolny Śląsk) czy przedwojennych stosunków polsko-żydowskich i polsko-ukraińskich po rzezi wołyńskiej. Opowieści te stają się cenne i dostarczają wiedzy, ponieważ są pozbawione sztywnej narracji i pochodzą od osób, które to przeżyły i dzielą się swoimi wspomnieniami. Jednak wsie stają się coraz bardziej opuszczone, młodzi ludzie wyjeżdżają, starsi umierają więc prawdopodobnie te opowieści są jednymi z ostatnich. Warto wspomnieć tutaj przy okazji o „Zapisie socjologicznym” Zofii Rydet wykonanym w latach 1978-1990, który przedstawia zbiór portretów ludzi z całej Polski we wnętrzach ich domów (więcej: http://zofiarydet.com/zapis/pl/pages/sociological-records/intro). Zarówno prace Zofii Rydet jak i Agnieszki Pajączkowskiej stanowią źródło wiedzy o życiu ludzi.

© Agnieszka Pajączkowska

Za filmowy odpowiednik Wędrownego Zakładu Fotograficznego uznałabym „Dziennik z podróży” – dokument przedstawiający podroż mistrza fotografii Tadeusza Rolke wraz z jego nastoletnim uczniem Michałem przez polską prowincję. Oprócz wykonywania portretów i lekcji fotografii, wspólna podróż staje się okazją do intymnych rozmów między bohaterami: o relacjach międzyludzkich, o miłości, o pasjach. Bardzo polecam, ponieważ film wnosi wiele ciekawych spostrzeżeń. 

Wędrowny Zakład Fotograficzny to bardzo emocjonująca książka. Dzięki fotografii Pajączkowska wkroczyła do świata pełnego zagadek, nieznanych zwyczajów i odmiennych poglądów. Oprócz tego sam sposób opowiadania historii niesamowicie wciąga. Dla mnie ta książka to przypomnienie, że miejsce, w którym mieszkamy i nasza rzeczywistość, w której żyjemy nie jest jedyna i słuszna. 

„Wędrowny Zakład Fotograficzny”, Agnieszka Pajączkowska, wyd. Czarne, 2019 

Strona projektu:  http://wedrownyzakladfotograficzny.pl/

Kto napisał artykuł?

Martyna Kamzol

Jestem absolwentką Wydziału Socjologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Rozwijam swoje umiejętności poprzez realizowanie różnych materiałów z eventów i koncertów m.in. dla portalu dlaStudenta.pl. Lubię obserwować otaczającą mnie rzeczywistość stąd zainteresowanie fotografią, która umożliwia mi wyrażenie mojego spojrzenia na świat.