Życie na pustkowiu

Wróblin Głogowski - wieś, która oficjalnie nie istnieje...

Wróblin Głogowski dwie dekady temu był miejscowością, w której kwitło życie. Teraz jest to wieś, która oficjalnie nie istnieje… Budowa Huty Miedzi Głogów doprowadziła do degradacji środowiska naturalnego oraz do przymusowego wysiedlenia mieszkańców Wróblina, a także mieszkańców trzech pozostałych, pobliskich wsi – Rapocina, Bogomic i Biechowa.

Dolnośląski Czarnobyl

Wróblin Głogowski położony jest przy granicy województw lubuskiego i dolnośląskiego, niecałe 15 km od Głogowa. O tym, że kiedyś istniała tutaj wieś, informuje zardzewiała już tablica z nazwą miejscowości. Dookoła widać suche drzewa i bujną trawę. Brukowana droga prowadzi aż do ruin niewielkiego XIX-wiecznego kościoła pw. św. Heleny. Obok stoi drewniany, rozpadający się krzyż. Wewnątrz kościoła nie ma ławek ani ołtarza, posadzkę stanowi ziemia, na której leżą cegły, deski i inne ślady walącego się piętra. Na ścianach pozostały tylko namalowane wizerunki świętych oraz napis: „Jestem przy tobie. Pamiętam. Czuwam.” Miejsce uległo całkowitej dewastacji. Aż trudno uwierzyć, że zanim w latach 80-tych i 90-tych zaczęły się wysiedlenia, tereny były zamieszkane przez około 350 mieszkańców.

Udało mi się również dotrzeć do wsi Rapocin, której ludność znalazła się w podobnej sytuacji. Budynki zostały rozebrane, a mieszkańcy zmuszeni byli opuścić swoje domy. Pozostał jedynie Kościół Rzymskokatolicki pw. św. Wawrzyńca oraz cmentarz, który nadal jest odwiedzany. Wokół panuje cisza, tylko z oddali słychać pracę maszyn w hucie.

„TUTAJ TRUJE SMOK GŁOGOWSKI. WSZYSTKO GINIE.”

Trwająca dwa lata budowę Huty Miedzi Głogów ukończono w 1970 roku. O zatrutym środowisku, oraz wpływie na pobliskie wsie, opowiada czarno-biały dokumentalny film zrealizowany w 1981 roku pt. „Obok huty”. Dokument znalazł się w jednym z wydań Polskiej Kroniki Filmowej. Jak się okazało, już siedem lat przed wydaniem filmu, przeprowadzono badania osób zamieszkujących wieś. Wyniki badań były alarmujące. Wskazywały one jednoznacznie, że w krwi mieszkańców znajdują się niebezpiecznie wysokie ilości cynku, ołowiu oraz miedzi. Rezultaty dociekań schowano do szuflady, a chorujących ludzi zapewniano, że skażenie jest minimalne.

Lekarze jednak informowali o przypadkach białaczki, degeneracji narządów wewnętrznych, wadach wzroku czy objawach chorób psychicznych u dzieci.

– Dzieci się zrywają na przykład w nocy z krzykiem, silnym uciskiem nóżek – to jest ból spowodowany chyba wadą serca (…) dzieci maleńkie są najbardziej narażone, bo one potrzebują czystego powietrza żeby się zaaklimatyzować w środowisku – mówi mieszkanka wsi Rapocin.

Oprócz tego niemożliwe było prowadzenie gospodarstw ze względu na skażenie gleby, choroby zwierząt, czy wodę niezdatną do picia. Wśród mieszkańców wsi widać rozgoryczenie, a także pretensje z powodu ukrywania prawdy o skutkach działania pobliskiej huty.

NIEZŁOMNOŚĆ

Mogłoby się wydawać, że życie w takich warunkach jest niemal niemożliwe. Czytając znalezione artykuły –  m.in. z Gazety Wyborczej – dowiedziałam się, że po 2001 roku Wróblin Głogowski nadal zamieszkuje jedna rodzina!

Postanowiłam to sprawdzić. Na miejscu okazało się, że tylko do pewnego czasu – ponieważ od lutego 2019 roku Pan Roman, z którym udało mi się porozmawiać, mieszka sam. Żona i dzieci wyprowadzili się.

Pan Roman dzieli swoje życie z dwoma psami i kotem. Zapytany czy nie doskwiera mu samotność odpowiedział, że idzie się przyzwyczaić, choć bywa ciężko. Okazało się, że od dłuższego czasu nie miał gości, więc rozmowa i wypicie kawy to dla niego dość niecodzienna okoliczność.

Rozmawiamy o jego życiu, o zanieczyszczeniach spowodowanych powodziami. Jedna z nich okazała się być z winy Huty. To, że pomimo wyrządzonych szkód, dom w środku jest w dobrym stanie, Pan Roman zawdzięcza tylko sobie, swojej niezłomności i zaradności. Porządek i czystość, panująca we wnętrzu, każe mi domnieniać, że dla Pana Romana jest to miejsce niezwykle ważne.

Oprócz tego kłopoty finansowe i walka z KGHM… Gdy zwlekano z wypłatą odszkodowania, pojawiły się problemy zdrowotne, a marzenie o kwitnącym miejscu rodzinnym stała się nieosiągalna…

Mimo tego, Pan Roman się nie poddaje. Postanowił zostać w miejscu, z którym łączą go wspomnienia, gdzie jest jego rodzinny dom, gdzie spędził całe swoje życie. Zapewniał, że nie odejdzie dopóki starczy mu sił. ,,Starych drzew się nie przesadza” powtarzał ze łzami w oczach. Do Wróblina Głogowskiego przyjechałam w wolne dni, tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Pan Roman żegnając się powiedział: „dla mnie już dzisiaj jest po świętach, bo miałem gościa”.

Kontrowersje związane z degradacją środowiska naturalnego oraz wysiedleniem mieszkańców wsi w pobliżu Huty Miedzi Głogów nie powstrzymały potężnego zakładu od działania. Huta od 1970 roku nieprzerwanie pracuje aż do dziś. W powietrzu czuć wyraźnie ciężkie, kwaśne opary. W starciu z miedziowym kombinatem mieszkańcy okolicznych wsi nie mieli szans. Jednak historia Pana Romana pokazuje, że są wśród nas ludzie, dla których pojęcie ,,mała ojczyzna” stanowi wartość bezcenną.

Fotografowała i rozmawiała Martyna Kamzol

Linki:
Opuszczony kościół na środku nieistniejącej wsi. Wróblin Głogowski to miejsce jak z apokalipsy [ZDJĘCIA]
Mieszkają w sąsiedztwie wielkiego producenta miedzi i nie jest im tam dobrze

OBOK HUTY – Polska Kronika Filmowa 14B/81

Kto napisał artykuł?

Martyna Kamzol

Jestem absolwentką Wydziału Socjologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu a obecnie studiuję dziennikarstwo i komunikację społeczną. Lubię obserwować otaczającą mnie rzeczywistość stąd zainteresowanie fotografią, która umożliwia mi wyrażenie mojego spojrzenia na świat. Aktywnie uczestniczę w życiu społecznym i kulturalnym dokumentując ważne wydarzenia.