Jak przygotować zdjęcie do druku?

Krótko i treściwie – skoro mamy już zdjęcia, to trzeba wiedzieć jak je przygotować do druku (1) oraz do przeglądania na monitorach (2). Jeśli się nad tym nigdy nie zastanawiałeś/aś, to tekst jest zdecydowanie dla Ciebie. Możesz oszczędzić sobie irytacji, kiedy przyjdzie wydrukować coś poważnego i drukarnia odeśle uwagi dotyczące przygotowania plików. Drukowanie zdjęć, to nie tylko drukarki z Empiku czy Rossmanna.

Pierwsze i najważniejsze – RAW i maksymalna jakość/rozdzielczość

Jeśli przyjdzie wam kiedykolwiek robić wielkie wydruki, to już teraz nauczcie się robić zdjęcia w RAW i jak najwyższej rozdzielczości. Nic wam to nie psuje – poza pożeraniem miejsca na karcie – ale pozwoli wiele rzeczy uratować. Druk nie wybacza tyle, co ekran – warto mieć z czego wyciągać aby coś ratować. Bo – koniec końców – czeka was export do 300 PPI. W teorii z PPI można zejść, jeśli druk będzie mniejszy… ale nie utrudniamy tego prostego wpisu. Ta prosta zasada pozwala się przygotować na wszystko. Pamiętajcie też, że druk nie lubi kompresji. Jeśli macie suwaki odpowiadające za kompresję, to nie przesuwajcie ich w przypadku druku.

PPI to rozdzielczość, liczba pikseli przypadająca na cal (2,54 cm). Jeśli macie 300 PPI, to na taki 1 cal przypada 300 pikseli. Jeśli macie wydruk 10 na 10 cali (czyli 25,4 na 25,4 cm) to idealnym plikiem byłby taki 3000 na 3000 piksela. Wtedy macie ostry obraz nawet, gdy podejdziecie. Jednak pamiętajcie, że musicie mieć na czym pracować! Jak strzelicie ostrość, to na takim druki zaatakuje was x3.

Drugie i nie mniej ważne – kolory i przestrzenie barw

Temat wyczerpał w swoim cyklu Aleksander, więc nie będę się rozwodził nad technikaliami. Warto przeczytać, bo zrobił to mega profesjonalnie i przystępnie.

Ja podejdę bardziej “po swojemu”. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego twórcy muzyki korzystają z monitorów audio – a nie zwykłych głośników? Pewnie nie, więc wyobraźcie sobie, że normalne i konsumenckie głośniki mają jakieś “swoje” zestrojenie i kolorują dźwięk na jakąś tam modłę zaszytą przez producenta. Na przykład poprzez – co jest mega popularne – podbicie niskich tonów… kosztem wszystkiego innego. Wtedy macie “boom”, “boom” i w sumie to nie wiecie – o czym się śpiewa. Ciekawostka, niskie tony “przechodzą przez ściany” i rozchodzą się tak, że trudno odnaleźć źródło więc dlatego – jak ktoś ma nad wami imprezę – to słyszycie głównie bas.

To teraz załóżmy, że twórcy muzyki korzystają z głośników, które też “koloryzują” ten bas i nagrają muzykę mając taki punkt odniesienia. Co będzie z tą piosenką na innych głośnikach? Ci, którzy podbijają bas będą się cieszyć (chyba, że będzie pierdzenie) a reszta zacznie się pukać w głowę. Ten przydługi wstęp prowadzi was do odwzorowania kolorów na wszelkich sprzętach posiadających ekrany. Profesjonaliści też starają się o monitory, które nie “kolorują” same w sobie. Bo później się okazuje, że coś co wygląda spoko u nich – u Klienta jest tak przejarane, jak okładki polskich darmowych pism z programem telewizyjnym. 

Tak się dzieje gdy – na przykład – wasz monitor ma kiepskie krycie kolorów. Co do zasady najbezpieczniej jest posługiwać się przestrzenią sRGB,  bo to… ma każdy. Im więcej tej przestrzenii kryje wasz monitor, tym więcej kolorów widzicie i możecie reagować. Bardziej profesjonalną przestrzenią jest – na przykład Adobe RGB – która “ma więcej kolorów” od sRGB. Tylko co z tego, gdy robicie wesela z których zdjęcia będą wyświetlane na telewizorze? Czym jest RGB i jak się “tworzą” kolory – to macie u Aleksandra. U mnie pamiętajcie, że przestrzeń sRGB niejako jest z defaulta i w sumie wystarcza. Telefony, monitory, tablety nieczęsto mają szerszą rozpiętość. Za to druk…

Druk porusza się w odrębnej przestrzeni barw – CMYK. Tak było od zawsze, choć coraz częściej drukarnie radzą sobie z sRGB, albo nawet AdobeRGB. Wszystko zależy od sprzętu i tego, jakie dostaniecie zalecenia. Jeśli każą wam zrobić CMYK, to zróbcie – bo inaczej albo wam cofną albo powiedzą, że mają to gdzieś i wydrukują. A wy osiwiejecie, bo czernie będą inne. To kilka kliknięć, ale dzięki nim otrzymacie coś – co będzie choć trochę wyglądać tak, jak chcecie. Czemu choć trochę? Bo kolory na wydruku zależą od wielu czynników z warunkami oświetlenia włącznie. Aby to wszystko “ogarnąć” musielibyście przyłożyć się do dobrej kalibracji monitora spasowanej pod wasze warunki. 

Trzecie i podstawowe – rozmiar

Drukarnie to nie są drukarki w Empiku, gdzie można wrzucać cokolwiek i jakoś to jest. Dla najpopularniejszych formatów to – na przykład – polecane rozdzielczości: 10x15cm – 1200x1600px, 15x21cm – 1807x2492px, 30x40cm – 3150x3937px. To nie są jakieś kosmiczne wartości, ale trzeba o nich pamiętać robiąc zdjęcia. Robienie poziomu z pionu, albo pionu z poziomu czasami jest trudne, niszczy jakość i ucina ważne elementy. 

Na koniec, ale też ważne – kilka elementów

Gdzie możecie zaliczyć wpadkę? Na pewno podczas obróbki. Jeśli jesteście fanami sztucznego “clarity” i “texture” to pamiętajcie, że wielkoformatowy druk to wszystko wyolbrzymia. Do tego zwyczajnie psuje jakość. Jednak gdy już zabieracie się za obróbkę, to ZAWSZE pamiętajcie o korekcji aberracji chromatycznej. Jeśli macie jasne zdjęcie i wiele kontrastowych krawędzi, to na większym wydruku zobaczycie tęczę. 

Druk nie do końca lubi też szumy, stąd warto uważać z ISO. Jeśli nie będzie waszym tematem, to uważajcie z czułością. Podobne problemy możecie mieć z kolorami, jeśli na zdjęciu występują – na przykład – gradienty. Gdy nie dostarczycie pliku źródłowego w wysokiej jakości, albo zdołacie spłycić wszystko na obróbce – to wydrukowane gradienty się zleją w kupę. Balans bieli też może posypać wam zdjęcie, ale to w sumie rzadko – automatyki sobie radzą. 

Ostatnie… OSTROŚĆ! Ostrości nie naprawicie w obróbce. Jeśli daliście ciała, to do drukowania nie “ogarniecie” tego dodając +100 clarity. Tutaj bądźcie uważni i trafiajcie w cel, bo możecie położyć fotkę. Co ma wpływ na problemy z ostrością?

  • Kompensujecie sobie ISO migawką? Pozdrawiam, jak obiekt się poruszy.
  • Statyw was gryzie? Czasami trzeba!
  • Działacie na “pełnej dziurze”? Czasami co gorsze szkła mydlą nawet, gdy trafiacie z ostrością.
  • Nie potraficie ostrzyć tam, gdzie trzeba. Na przykład na czubek nosa i oczy zostają bez ostrości, jeśli bawicie się w portret.
  • Szkła wam nie działają – miewają wady. To się zdarza, bo mogą mieć problemy z AF, albo z ostrością jako taką na brzegach w ogóle.
  • Syf na szkle.

Kto napisał artykuł?

Maciej Świstoń

Na życie zarabiam przepychając frazę “fundusze inwestycyjne” na pierwszą stronę wyszukiwarki Google. Na drugi pełen etat staram się zrobić doktorat na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM. Męczę też studentów ucząc projektowania stron internetowych, reklamy w internecie i przepychania fraz na pierwsze strony wyszukiwarek.