Jaki obiektyw do czego?

Dzisiejszy tekst może być krótszy od ostatnich. W końcu na warsztat bierzemy wyłącznie obiektywy. A co o nich można napisać? Są długie i krótkie, jasne i ciemne, drogie i tanie i… chyba tyle. No nie do końca. Pogadamy sobie o tym, ile każdy z nich pokazuje i do czego można go z powodzeniem stosować. W końcu to obiektyw wpływa na sposób w jaki aparat “postrzega” rzeczywistość.

Ogniskowa to pierdoła

Gdy ktoś pyta mnie o obiektywy, zawsze staram się przytoczyć moją małą “wojnę” na jednej z grup dotyczących filmowania. Wiecie, jak to na FB – zdarzają się filmowcy z powołania, zdarzają poważni rzemieślnicy, a czasami “fachowcy” od wesel. Koniecznie z wąsem, a w tle mają najczęściej jakieś kamery reporterskie pokroju Sony PMW-EX3. Uwaga – będzie technicznie!

O pomoc zwrócił się gość, który szukał obiektywu do nagrywania vlogów. Wiecie, stawiacie aparat przed twarzą i gracie. Aparat typowy do takich zadań – Panasonic GH5, czyli matryca mikro 4/3. Czemu piszę o matrycy? Przez ekwiwalent ogniskowej, bo szkło 10mm w OGROMNYM uproszczeniu da taki kąt widzenia, jak szkło 20mm na aparacie z pełną klatką. Szkła zawsze liczy się do pełnej klatki, im mniejsze matryce – tym większy ekwiwalent. Po ludzku – obiektyw 50mm podpięty do pełnej klatki widzi 50mm, a podpięty do mniejszej matrycy widzi prawie 100mm – czyli mniej. Wracając, ludzie zaczęli mu odpisywać, że polecają 35mm – czyli ideał. Zgłosił się jednak gość, który polecił 10mm. Dlaczego? Bo jest tanie i ma fajne światło. Zwróciłem mu uwagę, że to skrzywdzi vlogera, bo powiększy pierwszy plan i stworzy “jajo” na brzegach. No i się zaczęło, że debil ze mnie i gadam głupoty…

wtrącenie.

Wpływ ogniskowej na perspektywę to nie jest głupie gadanie

Nie wiem, czy się kiedyś zastanawialiście jak to działa. Czemu jeśli nagrywacie jakąś sondę, albo filmik, to powiększacie wszystko z pierwszego planu. W przypadku telewizji jest to najczęściej mikrofon, albo trzymająca go ręka. W przypadku zdjęć… nos. Innymi słowy – im szkło krótsze (szersze) tym bardziej zaburza perspektywę powiększając optycznie pierwszy plan. 

To nie jest magia, a właściwie fizyka. Im szerzej (im krótsza ogniskowa), tym obiektyw widzi więcej i tym bardziej uwypukla to, co znajduje się na pierwszym planie. Tak, wasze przednie aparaty w telefonach – nierzadko sygnowane napisami ultra szerokie – są fajne, bo zmieścicie wiele kolegów/koleżanek w kadrze. Jednak zwiększają szansę na to, że czyjś nos będzie troszkę większy niż jest normalne. 

Jak dzielimy obiektywy?

Sigma 17-50 f/2,8 EX
Canon 18-55 mm f/3.5-5.6 EF-S

Kto potrafi rozszyfrować rebusy?

Istnieje 6 zasadniczych kategorii, które da się opisać jako “zalecane” do jakiejś kategorii fotografii. Jak jednak wszyscy wiemy, z braku laku i kit dobry – więc robi się zdjęcia tym, co akurat mamy. No, ale warto wiedzieć przynajmniej po to, aby mieć gdzieś z tyłu głowy pewne konsekwencje. 

OgniskowaTypDo czego?
8-24 mmUltraszerokie obiektywyPanoramy, budynki, krajobrazy, “efekciarstwo”
24-35 mmSzerokieWnętrza, lasy, architektura
35, 50, 85, 135 mm“Stałki”Portrety, śluby, reportaże – normalne zastosowania
55-200 mm“Zoomy”To samo, co wyżej – ale dochodzą też rzeczy wymagające “przybliżenia” jak zwierzęta dzikie
50-200 mmMakroDetale – fauna, biżuteria
100-600 mm“Tele”Sport, dzika natura, astronomia
Źródło: opracowanie własne. Czemu akurat takie? Abyście mogli “wygodnie” fotografować, ale z tego można się wyłamać i robić fajne zdjęcia.

Najbliżej do ludzkiego oka “pokazuje” 50 milimetrów. Dlatego często takie szkło poleca się początkującym, no i najczęściej takie szkła są montowane jako “kitowe” do aparatów. Takie ogniskowe z jednej strony możliwie zachowują naturalne proporcje (nie zwiększają, ani nie zmniejszają żadnego planu), a z drugiej pozwalają trochę rozmyć tło (niezależnie właściwie od jasności czyli przysłony). Co więcej, nie “przybliżają” też tak mocno, że trzeba dużo chodzić. Czyli kąt jaki rejestrują jest przynajmniej rozsądny. 

50 milimetrów jest ogniskową, którą – tak się przynajmniej mówi dość powszechnie – powinien mieć każdy. Jest do tańca i różańca – dosłownie.Dacie radę na weselu i na pogrzebie. A do tego to nie są wielkie obiektywy i nie będą płoszyć ludzi. Piszę o tym już tutaj, jeśli ktoś nie chciałby czytać do końca.

Jak obiektyw wpływa na obraz?

To teraz piszemy szerzej. Wpływa przynajmniej na trzy aspekty:

  • perspektywę i kąt widzenia,
  • drgania,
  • głębię ostrości.

Jak szkło działa na perspektywę?

Co do perspektywy i kąta, to dużo już napisałem. Wydaje się mi, że o wiele więcej pokażą wam obrazki. W skrócie – im szerzej tym pierwszy plan jest optycznie większy. Im bardziej wąsko, tym drugi plan jest optycznie większy. Bardzo fajnie widać to na przykładzie zdjęcia rąk. Spróbujcie postawić rękę przed twarzą i zrobić sobie selfie przednim i tylnym aparatem w telefonie. To będą różne zdjęcia!

Koniecznie zobaczcie filmy, które przygotowałem jakiś czas temu – https://drive.google.com/drive/folders/1lCJzwIcaq3F6A9OTN4x2_Xt8pNPiAANC?usp=sharing

wtrącenie.

Do czego to może się przydać w praktyce? Ano do tego, aby nie iść do ludzi z szerokim szkłem – bo komuś możecie zrobić krzywdę. Chyba, że taki był zamiar, jak – na przykład – ja chciałem zrobić na tym zdjęciu (10mm, czyli właściwie 20mm bo matryca APS-C). Ale nie zakładam, że nagrywają wywiad, chcecie komuś powiększać nos. 

Portret w plenerze.
Portret w plenerze. Maciej Świstoń za dobrych czasów.

Z drugiej strony, musicie wiedzieć, aby nie iść fotografować wnętrz z obiektywem 85mm. Bo co wy pokażecie? Trochę detali co najwyżej, bo nie “zmieścicie” się fizycznie aby pokazać – na przykład – pokój. Do takiej fotografii potrzebujecie szerokości. Pokazuje się też dystorsja, czyli różne powiększenie obiektu w zależności od odległości od obiektywu. Tutaj macie stałą odległość, ale różne ogniskowe. Im szersza (mniej mm) tym pierwszy plan jest większy i zaokrąglony, im węższa (więcej mm) tym to co dalej jest większe i do tego nie ma zaokrąglenia.

Źródło – fotopolis.pl

O co chodzi z “dragniami”?

Tutaj będzie krótko. Posłużę się warsztatowym przykładem – jeśli chcecie wcisnąć przycisk od windy, to łatwiej będzie go wcisnąć po prostu ręką niż metrowym kijem od szczotki. Nie sądzicie? To wałkowany przez Tomka przykład, ale nie udało się mi wymyślić lepszego. Im dłuższe jest “narzędzie” tym trudniej trafić, bo ono zaczyna latać i drżeć. 

Z obiektywami jest podobnie. Im dłuższa ogniskowa, tym więcej drgań będzie “łapać”. Dlatego na stabilizatory kamer montuje się szerokie szkła, bo one pozwalają zminimalizować te drgania i więcej wybaczają. Za to w przypadku fotografii sportowej i szkiełek bardzo długich, drgania trzeba doprowadzać do porządku z jednej strony stabilizacją (czy to w szkle, czy w body) oraz krótką migawką. Tutaj migawka działa tak, jak przy zamrażaniu ruchu. Nie możecie podejść do szkła 200 milimetrów, z migawką rzędu 1/50. Wtedy nawet statyw nie pomoże, bo aparat złapie moment naciskania migawki i foto będzie poruszone.

A co z głębią ostrości?

Tutaj również możemy iść na skróty – im krótsza ogniskowa, tym więcej ostrości. W drugą stronę tak samo – im dłuższa ogniskowa, tym ostrości mniej. Niezależnie właściwie od przysłony. Obiektyw o ogniskowej 100mm zamknięty nawet do F6 i tak rozmyje więcej, niż 10mm otwarte na F2.8. Dlatego też do sond ulicznych i reporterki, często “zakłada” się stałki rzędu 35mm, 50mm, 85mm albo coś co to wszystko łączy, czyli choćby najbardziej uniwersalne na świecie zoomy 17/18-50mm. A na ręczne/mechaniczne stabilizatory podłącza się jak najszersze obiektywy – bo one z jednej strony ułatwiają złapanie ostrości (jest jej dużo), a z drugiej wybaczają więcej drgań (a one są nawet na gimbalach).

Źródło: exposureguide.

Tak to wygląda w przypadku samych manipulacji przysłoną. Obrazek niżej dodaje do tego jeszcze wpływ samej ogniskowej. Im rośnie jej długość, tym zmniejsza się kąt widzenia. Im zmniejsza się kąt, tym bliżej do równoległości promieniom światła wpadającym do szkła. Przy mniejszej zmienności kąta między promieniami światło musi podróżować więcej, zanim będzie wystarczająco nieostre.

Źródło: https://photo.stackexchange.com/

To co jeszcze warto wiedzieć?

Na przykład to, że “stałki” są jednak często bardziej cenione od “zoomów”. Wpływ mają jakieś technikalia o których nie mam pojęcia do końca, ale polecam jakąś 50mm czy 85mm mieć na podorędziu bo przydaje się niesamowicie. Choć tutaj dużo zależy od klasy samego obiektywu, bo trudno porównywać serię ART Sigmy czy L Canona do “normalnych” szkiełek. Musicie to sobie sami kiedyś “wymacać”. Tę jakość często też rozumie się przez wagę. Musicie pamiętać, że im dłuższa ogniskowa obiektywu – tym całość musi być większa. Do największych “luf” stosuje się nawet statywy, a te mniejsze mają mocowania i uchwyty aby dało się “ogarnąć”.

Kto napisał artykuł?

Maciej Świstoń

Na życie zarabiam przepychając frazę “fundusze inwestycyjne” na pierwszą stronę wyszukiwarki Google. Na drugi pełen etat staram się zrobić doktorat na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM. Męczę też studentów ucząc projektowania stron internetowych, reklamy w internecie i przepychania fraz na pierwsze strony wyszukiwarek.