Skąd się biorą wybitne zdjęcia? Co czyni zdjęcie dobrym?

Gramatyka fotografii

Wiemy już że zdjęcia mówią. Mówią bardziej lub mniej precyzyjnie. Wiemy też, że różne parametry fotografii są tylko naszymi narzędziami, z których dłubiemy finalny przekaz. Do tych narzędzi należą między innymi:
głębia ostrości – możemy zamazać to, co nie jest dla nas ważne, podkreślić to co istotne;
kolor – zabranie koloru przywołuje na myśl smutek, feria barw radość
perspektywa – kamera na dole czyni obiekty większymi, kamera z góry mniejszymi
linie proste i krzywe – bo nich najchętniej krąży ludzi wzrok – możemy pokierować uwagą widza!
orientacja kadru – pionowe pokazują wysokie obiekty i skalę wielkości czytamy kadr góra-dół, poziomie rysują przestrzeń oraz nadają się do wyświetlenia na większości monitorów. Trudno za to wrzucić je na story bez dodawania durnych efektów. Kwadraty są wyzwaniem, ale najlepiej pasują do internetu, ponieważ pasują do poziomych obrazów (monitory) jak i pionowych (mobile)
proporcja zdjęcia – kwadrat na instagrama? 3:2 (wydruk w Rossmanie), 4:3 (już prawie kwadrat, ale o większym zakresie widzenia), 16:9 (ekrany)
dobór ogniskowej – wpływa na kąt widzenia aparatu, zniekształca niektóre obiekty oraz perspektywę;
kontrast – bardzo mocno oddziałuje na oko – kontrast kształtu, kontrast koloru, kontrast ruchu, proporcji
czas naświetlania (rozmycie i zamazanie ruchu) – ukrycie lub wydobycie pewnych detali, skontrastowanie ruchu i bezruchu, uchwycenie obiektów przy małej ilości światła
kadrowanie – czasami niektóre elementy można pominąć w kadrze, inne uczynić większymi. Pamiętaj: jeżeli umieszczasz coś w kadrze, nadajesz znaczenie temu obiektowi. Twój odbiorca może sądzić, że ten obiekt po coś na tym zdjęciu jest. Mówiąc krótko: jesteś odpowiedzialny za elementy które skadrowałeś.
ekspozycja – chyba nie wymaga tłumaczenia 😊

To pewnie nie jest zamknięty zbiór. Wypisany został przeze mnie z głowy – jeżeli uważasz że coś powinno zostać tutaj dopisane, proszę daj znać.

Jak z tych narzędzi korzystać? Gdyby cofnąć się do pieluchowych lat, nikt z nas nie umiał mówić. Naśladowaliśmy dorosłych, zaczynaliśmy składać pojedyncze sylaby. Gdy liczyliśmy płynnie do 10 i trochę czytaliśmy, nasze babcie nie mogły się opanować z zachwytu. A później w szkole poznaliśmy ortografię i gramatykę. Na studiach doskonalimy te umiejętności. I dopiero teraz można powiedzieć, że ogarniamy o co w tym mniej więcej chodzi. A przecież jest zawsze taki Jan Miodek, który ogarnia jeszcze bardziej. Ze zdjęciami jest dokładnie tak samo. Trzeba się tego nauczyć metodą prób i błędów. A gdybym miał powiedzieć czym jest w fotografii zachwyt babć nad sylabizowaniem pięciolatka, powiedziałbym że są to małe i średniej wielkości profile na Instagramie. Bazują na dobrych zdjęciach, ale do wielkiej fotografii jeszcze całe gimnazjum, szkoła średnia i przynajmniej pierwszy stopień studiów.