Dlaczego tak drogo?! O wycenie usług kreatywnych

Wycena usług kreatywnych nie należy do najłatwiejszych, jeśli nie orientuje się w branży. Czasami stanowi temat tabu, a innym razem staje się narzędziem do przytyków. Nie bez powodu powstał na przykład fanpage „Brief – co znosi psychika grafika”. 

Choć SAF jest z nazwy fotograficzny, poniższe kryteria można z powodzeniem przenosić
i skalować na pokrewne branże – od wideo po animacje.  

Kim jesteś?

Ta prawda uwalnia i pozwala na dobry start. Zdaj sobie sprawę z tego, co umiesz, w czym jesteś naprawdę dobry, a co dopiero poznajesz. To naturalne, że dojrzały rynek będzie cię stymulował
do progresu „jak najszybciej i za wszelką cenę”. Spokojnie, wszystko ma swój czas. Bądź autorem
i recenzentem własnej pracy w jednym. Pozwól, że pomogę. Poniższe kryteria mogą cię naprowadzić.

  • Skoro tu zaglądasz, przypuszczam, że możesz nazwać siebie przynajmniej Amatorem fotografii. Takim przez duże „a”. Posiadasz od paru lat własną lustrzankę, eksperymentujesz z obiektywami, filtrami. Wiesz już mniej więcej, jakie zdjęcia chcesz robić na co dzień, zdarza ci się być „fotoreporterem”
    na imprezach plenerowych – studenckich lub prywatnych.
  • Możesz też czuć, że oczekujesz od siebie czegoś więcej, dlatego zaopatrujesz się w sprzęt, który pozwala wydobyć z fotografii to, co najlepsze. Być może jesteś fanem jednej marki, bo przepracowałeś na niej już parę dobrych lat i wiesz, z którym bezlusterkowcem pracuje się najefektywniej. To oznaka większego zaangażowania, ranga <<półprofesjonalna>>. Doświadczenie też robi swoje – raczej nie ma problemu, żebyś dopasował się do warunków, które zastaniesz, a jeśli to możliwe – potrafisz się na nie przygotować.
  • Dojrzałość osiąga się z czasem. Jeśli czujesz, że twój sprzęt to twoje imię, a przyszłości nie wyobrażasz sobie bez aparatu w ręku, a otoczenie docenia twoją pracę, chyba można uznać Cię za kogoś profesjonalnego, prawda? Masz swój styl, wyznacznik, parametry aparatury i edycji. Profesjonalizm to nie tylko znajomość aspektów technicznych, choć ten wysoki poziom to istotna część składowa,
    ale pewne subiektywne ujęcie wrażliwości, nieprzypisane nikomu innemu, jak tylko tobie. Fotografia jest jedną z najbliższych dziedzin twojego życia i chcesz wykonywać ją jak najlepiej, bo to twój świat. Jako zawodowiec potrafisz stale i konsekwentnie tworzyć arcydzieła.  

Krok po kroku

Niezależnie, jak określiłeś swój status fotografa/artysty, masz prawo do opracowania własnej oferty na bazie tego, jakiej wartości usługi oferujesz. Ufam, że twoją intencją jest przejście o poziom wyżej,
w tryb pewnej regularności – również finansowej. Mam również nadzieję, że będziesz potrafić wytłumaczyć np. znajomym, dlaczego warto ci zapłacić, a wykonanie „paru fotografii przy okazji,
po znajomości, bo przecież dla ciebie to nic trudnego” nie jest już najlepszą opcją.
Odpowiedz sobie na pytania:

 

Dla kogo pracujesz?  Odbiorca (klient) to drugi koniec tego samego kija. Pozwoli ci określić,
czy ostatecznie chcesz podjąć się zlecenia, jakie środki trzeba przedsięwziąć i jakim wysiłkiem,
czy współpraca może zaowocować obustronną satysfakcją.  Kształt oferty jest ważny,
a każdy zasługuje na poważne podejście – różnić się będzie tylko forma personalizacji komunikatu: inaczej zagaisz do znajomych, którzy planują zamówić u ciebie sesję ślubną,
inaczej do klubu sportowego, który zapragnie relacji z meczu.

Co w zasadzie robisz? Chodzi o nazwanie, sprecyzowanie wszystkiego, czym chcesz się zająć. Przykładowo: montaż filmowy, fotografia ślubna, realizowanie teledysku, projektowanie logo. 
Takie terminy ułatwiają kontakt, można je wprowadzać do słowniczka przy umowach, ofert,
a końcowo – lądują na fakturze. 

Jak chcesz o tym powiedzieć? Portfolio jest czymś oczywistym – skoro je masz, to teraz pora
na wplecenie go w ofertę! Nowy marketing pomaga w atrakcyjnym prezentowaniu marki własnej różnymi narzędziami. Wśród nich można wyróżnić takie, jak:

  • Oferta mailowa – mailing interaktywny, czyli po prostu wiadomość mailowa w dobrym szablonie, nierzadko dynamicznym, możliwym do edycji i personalizacji. Budujesz taką wiadomość jak stronę www, tylko że przez klienta swojej poczty. Możesz umieścić portfolio jako mały folder lub odnośnik do własnej strony. Są rozwiązania darmowe i płatne, np. Stripo.
  • Microsoft Sway – narzędzie do tworzenia prezentacji i ofert. Pozwala użytkownikom na łączenie tekstu i mediów w celu stworzenia prezentacji internetowej lub stron internetowych, formatowanie tych mediów dopasowuje się do urządzenia.
  • PDF z aktywnymi elementami – jeśli chcesz mieć nad wszystkim kontrolę. możesz w Microsoft Word zaprojektować ofertę wyglądającą jak dokument. Format gazetki A4 z paroma stronami. 
  • Landing page – jeśli posiadasz własną stronę www, nic nie stoi na przeszkodzie, aby utworzyć link spersonalizowany pod klienta. Masz też dużą dowolność w sposobie ekspozycji poszczególnych elementów, stosowania motywów i szablonów. Rozwiązanie kompletne – potencjalny klient wie,
    że wszystko, czego szuka, znajdzie w tym miejscu. Jeśli nie w tej zakładce, to w innej. 
  • Prezentacja wideo – raczej jako wstęp do oferty właściwej, podrodzaj portfolio; dodatek.
    Nie powinna przekroczyć 45 sekund. Wskazane, aby pojawiły się w niej najważniejsze hasła, takie jak rodzaj usług, przykładowe realizacje, warianty cenowe, kontakt i zachęcenie do działania (CTA). Krótki klip filmowy z powodzeniem zmontujesz w Adobe Premiere, Sony Vegas, Da Vinvi Reslove, ShotCut. Final Cut. Niech zaciekawi odbiorcę!

     

    Lubimy personalizację, dlatego traktuj każdą osobę jako kogoś niepowtarzalnego. W tytułach ofert, nagłówkach, wariantach i modelach używaj imienia i/lub nazwiska, aktualizuj daty sporządzania dokumentów, podkreślaj że tworzysz indywidualny projekt specjalnie na potrzebę tego kogoś.
    Ta rada tyczy się wszystkich narzędzi, za pomocą których prezentujesz swoją propozycję współpracy.

 

Za co się płaci?

W dobie fotografii cyfrowej, fotografem może być każdy, wydaje się, że osobę, która usługę kreatywną wykona, tylko się „wynajmuje”. To nieprawda. Zważ na to, że przekazujesz określone dobro – zapis rzeczywistości, któreż co prawda jest wpisane w wykonywaną usługę, jednak oddzielnie stanowi jakiś czynnik. Tak więc wypada to wyszczególnić: fotograf jakąś czynność wykonuje (pracuje – ustawia plan, aranżuje, edytuje w post) oraz coś produkuje (fotografie, ich zbiór zwany albumem, film, kolaż, plakat
– w formie fizycznej, materialnej lub cyfrowej). 

Nie płacą ci tylko za pstryknięcie

To echo stwierdzenia, jakoby fotograf jedynie zastępował klienta w naciśnięciu migawki i jedynie za to powinien być liczony jego czas pracy. Freelancerzy w tym miejscu wiedzą, że jakikolwiek proces kreatywny składa się z trzech głównych trzonów: pre-produkcji (przygotowania do realizacji), pracy właściwej oraz post-u. Już samo podjęcie rozmów z klientem, przybywanie na spotkania, prezentacja portfolio, układanie scenariusza – wliczają się w twoją pracę, bo swój czas poświęcasz komuś.
Nie oznacza to, że masz żądać złotówki za sam uścisk ręki, ale pozwala zauważyć to, co faktycznie wymaga wysiłku dla kogoś. Następnie   praca właściwa – można ją określać w roboczogodzinach, kiedy faktycznie przebywasz na planie, w miejscu wydarzenia, z klientem lub bez. Na końcu post – selekcja materiału, edycja, eksport, jeśli taka wola – wywoływanie, druk.  Praca sam na sam z komputerem to słusznie najbardziej mozolny etap, ale dający najwięcej satysfakcji, bo to tam czujesz się prawdziwie twórcą. 

Inwestycja

Koszty, które ponosisz w związku z działalnością kreatywną, będą się zmieniać. Nie zawsze też akurat ich zaistnienie zbiegnie się w czasie z podejmowaniem jakiegoś zlecenia. O czym mówię? O kursach, szkoleniach, certyfikacjach, warsztatach, upgrade-ach sprzętu, abonamentach na programy do edycji, licencjach na utwory audio itd. Nie bój się pokazać klientowi, że jego finalny produkt jest wynikiem działań podjętych dużo wcześniej, a koniecznych do utrzymania dużo później. To jednak obopólna korzyść, a nie próba szantażu przez próbę racjonalizacji jakiegoś uzależnienia. Ktoś partycypuje
w kosztach twojego rozwoju, sam stając się jego beneficjentem. To trochę jak Patronite, ale rozwleczony w duracji i udziałach. 

Patrząc na ten całokształt, interpretacja zaproponowanej przez ciebie ceny będzie łatwiejsza w przyjęciu.

Do konkretu

Zespólmy wszystko w model

Cena jednorazowa usługi to:

  • przedmiot i rodzaj tego, co ma być efektem końcowym pracy – inaczej podchodzi się do sesji, inaczej do spotu reklamowego, jeszcze inaczej – do epizodycznej współpracy reporterskiej; kluczowe jest wyczuć, jakiego kalibru jest to rzecz, jak trzeba się na nią przygotować, czy zlecać coś na zewnątrz,
    czy dotyczy jednej płaszczyzny twoich umiejętności, czy jednak holistycznie będziesz za nią odpowiadał (np. fotografia produktowa i kampania w Facebook Ads), czy trzeba indywidualnie układać plan działania, scenariusz, aranżować wnętrze, załatwiać zgody na lokalizacje itd;
  • liczba roboczogodzin przepracowanych w ramach zlecenia (np. impreza sportowa, która trwa 8 h, gdzie przez 4 aktywnie pracujesz) x stawka brutto za 1h (ustalasz z klientem);
  • minimalna liczba godzin poświęconych na postprodukcję, np. w ciągu 5 dni roboczych codziennie przez 2h dokonujesz prac nad materiałem;
  • eksploatacja – możesz symbolicznie założyć, że wraz z jednym zleceniem zużywa się jakiś promil
    lub procent twojego sprzętu – i jako ryczałt doliczasz to do usługi, np. 1% z wartości body aparatu, statywu itd.;
  • utrzymanie bieżące narzędzi – podobnie, jak wyżej – zastosuj tę zasadę do pakietów edycji, montażu, subskrypcji;
  • ubezpieczenie własne, sprzętu  – jeśli płacisz raz w roku, możesz założyć, że np. w danym miesiącu musi zwrócić się X% tej kwoty;
  • koszty dodatkowe, takie jak bilet, paliwo, karty wstępu, możliwe – zakwaterowanie. Na tym nie zarabiasz. Niektórzy mogą zinterpretować to roszczeniowość, dlatego w pewnych sytuacjach po prostu się o tym nie mówi, przemieszczając tę część w inne koszty usługi – przecież nie powiesz młodej parze, że musi ci zatankować samochód, a raczej wcześniej zaplanujesz, wliczając w planowane koszta,
    że dojazd będzie czymś naturalnym i zabezpieczysz to w określaniu stawek;
  • twoja kreatywność! – subiektywna w ujęciu, realna w przełożeniu na efekty, niekiedy można mówić
    o niej marża własna – przecież chcesz zarobić! To to, co czyni produkt końcowy – dzieło – niepowtarzalnym, to specyficzny charakter nadany mu przez autora. Z czasem, kiedy twoja marka będzie warta coraz więcej, a twoje prace będą stawały się coraz lepsze, dostrzeżesz, że tę wartość można symbolicznie poczuć. Ta marka nie ma być pustym statusem quo, ale odzwierciedleniem procesu starań, konsekwencji, wysiłku dla klienta, późniejszym gwarantem, że finalnie otrzyma
    od ciebie coś wysokiej jakości, z duszą.

Tylko legalnie!

I to jest dobra wiadomość! Dziś mamy szereg rozwiązań prawnych, wśród których znajdziesz coś
dla siebie – tak, by sposób rozliczania był jak najkorzystniejszy. Oto najpopularniejsze z nich:

  • umowa zlecenie – redukuje zobowiązania podatkowe, możesz ją podpisać z firmą, instytucją, przy jednorazowych lub dłuższych współpracach, a nawet z osobą prywatną, gdy prowadzi działalność gospodarczą – wówczas wykonujesz zlecenie na jej rzecz. Jeśli jesteś osobą poniżej 26 roku życia, twoje brutto będzie de facto netto;
  • umowa o dzieło – najczęściej w przypadku dwóch osób fizycznych, jeśli głównym dziełem jest jakiś określony produkt – przedmiotem umowy o dzieło muszą  być czynności dające konkretny, namacalny rezultat. Umowa o dzieło nie kwalifikuje się jednak do zwolnienia z podatku PIT dla młodych do 26 roku życia;
  • działalność nierejestrowana – jeśli usługi świadczysz sporadycznie, nie potrzebujesz do nich licencji, ale miesięcznie możesz przekroczyć 50% minimalnej krajowej. Tutaj trzeba pilnować przychodu. 
  • jednoosobowa działalność gospodarcza – to już pewne zobowiązanie, ale i więcej przywilejów, opłacanie ZUS-u, stałych składek itd. Stajesz się jednak podmiotem gospodarczym.

Więcej pomocnych informacji znajdziesz na portalach branżowych, na przykład tu i tu.

Czy to wszystko?

Tak się niestety nie da w jednym artykule. Zwrócę uwagę na parę przyszłościowych spraw:

  • Nie podałem  żadnych kwot. Celowo – one się zmieniają, bardziej niż proporcje. Płaca minimalna też, formy rozliczeń podatkowych, koszty nośników energii, ceny usług cyfrowych. Mając powyższe informacje, na pewno uda ci się sporządzić własną wycenę, również uwzględniając realia rynkowe.
  • Waga powyższych czynników powinna być determinowana tym, czy twoje działanie w ramach oferowania usług kreatywnych będzie stałym zajęciem, czy od czasu do czasu. To ważne także przy prawnych aspektach. Jeśli głównie z tego się będziesz utrzymywać, potrzebujesz więcej, niż poradnika wyceny – potrzebujesz własnej strategii biznesowej, personalnego budżetu. Niemniej, ten artykuł będzie w jego rozplanowaniu jakąś pomocą.
  • Żadne dane nie są ostatecznym wyznacznikiem i nic nie pomoże ci tak, jak twoja intuicja. Zakładając, że potrafisz racjonalnie analizować za i przeciw, będziesz wiedział, gdzie warto być elastycznym,
    a gdzie trzymać się ustalonych schematów.
  • Bądź otwarty na dialog z klientem, traktuj go z szacunkiem i zrozumieniem – przecież sam bywasz po drugiej stronie. Pokazuj korzyści i uzasadniaj. Szczerość i otwartość to podstawa zbudowania zaufania
  • i poczucia bezpieczeństwa. Buduj dobre relacje!

Dziękuję za dotarcie aż tutaj!

To mój pierwszy tekst dla SAF-u, mam nadzieję, że mój szef Maciej dzięki temu mnie w nim zatrzyma 😉
Dzięki zajęciom z reklamy internetowej umiałem też zbudować ten wpis!
Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał, że mieszkam w Zbąszynku i mam tu kota typu Nelka, i ona jest bardzo urocza, a po więcej zapraszam na IG:

Kto napisał artykuł?

Daniel Hoffmann

Ponoć studiuję, chociaż wolę mówić, że uczę się robić rzeczy – które kocham. To najlepszy czas na to. Według USOS – nadal aktywny student DiKS WNPiD UAM z niecichymi zapatrywaniami na PR. Po godzinach również student. Tyle, że w duchu powszechnego rozumienia. Pomagam budować markę mojego najlepszego Uniwersytetu na praktykach w Biurze Prasowym i Studenckiej Agencji Informacyjnej. Przede wszystkim jestem też tu, wśród najlepszych ludzi – w SAF!